• Kto Wygra ligę Mistrzów (0)
    [Liga Mistrzów]
  • Czy polskie Kluby awansują do fazy grupowej Ligi Europy (0)
    [Polskie kluby w pucharach]
  • Czwartek, 2026-04-02, 10:38 PM
    CENTRUM KIBICA PIŁKI NOŻNEJ

     
    Menu witryny

    Kategorie sekcji
    Nowości [30]
    Nowości

    Mini-czat

    Nasza sonda
    Oceń moją witrynę
    Suma odpowiedzi: 2

    Statystyki

    Ogółem online: 11
    Gości: 11
    Użytkowników: 0

    (Real) Madrid Club de Fútbol oficjalnie powstał na początku XX wieku, dokładnie 6 marca 1902 (wtedy na dobre ta dyscyplina sportu "rozkręca" się w Hiszpanii) roku. Jednak nieoficjalne wieści niosą, że pod taką nazwą występowano jeszcze pod koniec wieku XIX. W 1897 roku w Hiszpanii działała grupa zwana Foot-ball Sky, która założyła większość madryckich ekip. Jedną z nich był dzisiejszy Real. Na owe czasy nie zatwierdzono w rejestrze klubów Madryckiego CF, gdyż uznano, że nie ma takiej potrzeby. W końcu jednak znalazła się grupa zagorzałych kibiców piłki nożnej, która założyła pierwszy, oficjalny klub piłkarski w Madrycie. Pierwszymi ludźmi rządzącymi późniejszym Realem byli: Juan Padrós Rubio (na zdj. po prawej) - Katalończyk i wegetarianin, główny pomysłodawca. Zalegalizował klub po dwóch latach prezydentury Juana Palaciosa (na zdj. po lewej), Enrique Varela (prezydent), Manuel Mendía (wiceprezydent), José de Gorostizaga (sekretarz), Antonio S. Neyra, Mario Giralt, Carlos Mertens. Álvaro Spottorno oraz Arturo Meléndez (członkowie zarządu). Nowy zarząd zatwierdził również klubowe barwy. Podobnie jak słynny London Corinthians, Madrid CF od tego momentu występować będzie w białych trykotach z granatowymi getrami (potem ulegnie to zmianie), czapeczką i purpurowymi wypustkami na rękawach koszul. Trzy dni po założeniu klubu rozgrywany jest pierwszy oficjalny mecz Madrytu. To jednak nie jest mecz o stawkę, lecz spotkanie, które ma wyłonić pierwszy skład z dwóch drużyn, które przyłączyły się pod madrycką banderę. W meczu wystąpili: drużyna niebieska - Meléndez, J. Padrós, Spottorno, Gorostizaga, Mendía, Páramo, Neyra, A. Giralt, F. Palacios, Martens i Rodero; drużyna czerwona - J. Giralt, Meléndez, Molera, Salvador, Valcárcel, Spottorno, Stampher, J. Palacios, Varela, Celada oraz Buenos. Wynik nie był ważny, a brzmiał on 1:0 dla niebieskich. Mecz odbył się na boisku przy alei Plaza de Toros. Siedzibami klubu zostały: zaplecze sklepu "Al Capricho", który był w posiadaniu braci Padrós. Do meczu piłkarze przygotowywali się w tawernie "La Taurina", która leżała nieopodal wcześniej wspomnianego boiska. 22 marca gazeta "Heraldo del Sport" drukuje instruktaż do gry w piłkę nożną, który napisał Anglik Arthur Johnson. Niedługo potem zostaje on pierwszym trenerem w futbolowej drużynie Madrid. 15 kwietnia klub działa już "pełną gębą", tegoż dnia zarząd klubu wybiera z wizytą do nowego króla Hiszpanii, Alfonso XIII. 13 maja, pechowego jak się okazało, wystartowała liga. Już na początek kibicom zaserwowano pierwsze "Gran Derby" pomiędzy Madrytem, a Barceloną. Katalończycy wygrali 3:1 mając w swoim składzie bardzo wielu piłkarzy zagranicznych. Na pocieszenie Blancos pokonują Espanol (późniejszy Espanyol) z Barcelony 3:2, w nagrodę otrzymując Copa de la Gran Pena, pierwsze trofeum w galerii madryckiego klubu.

    Rok później, 8 kwietnia 1903 roku Madrid CF przegrywa finałowy mecz nieoficjalnych (oficjalne stały się dopiero w 1929 roku) mistrzostw Hiszpanii (zarazem był to Puchar Hiszpanii. To te rozgrywki decydowały o tym, kto jest najlepszą drużyną w kraju Corridy) z Athlétic Bilbao (2:3). Po końcowym gwizdku sędziego kapitan Blancos, J. Giralt poprosił kapitana baskijskiego klubu, Astorquia'ę o rewanż następnego dnia. W styczniu 1904 roku podpisuje kontrakty z Francuzami Moderno i Amicale oraz Hiszpanem Moncloą. Carlos Padrós porzuca stanowisko Madryckiego Związku Piłkarskiego, by przejąć schedę po bracie, Juanie w Realu Madryt. Pierwszy Puchar (mistrzostwo) Hiszpanii wpada w ręce "białych" już trzy lata po założeniu klubu, 16 kwietnia 1905 roku. Tym samym udał się rewanż za rok 1903, tym razem to madrycki CF triumfował nad Athlétic Bilbao (1:0). Gola po podaniu Pedro Paragesa strzelił Prast. Carlos Padrós zorganizował pierwszy mecz międzypaństwowy swojego klubu (23 października 1905). Było to możliwe dzięki wizycie francuskiego prezydenta Loubeta na Półwyspie Iberyjskim. W meczu pomiędzy Galia Sport Paryż i Madryt CF padł remis 1:1. W roku następnym kolejny powód do dumy, gdyż w stosunku 4:1 wygrywamy (drugi raz z rzędu) mistrzostwo Hiszpanii z… Athlétic Bilbao. Następnego dnia przegrywamy z Recreativo Huelva 3:0. Trzecie z rzędu mistrzostwo przychodzi do nas po roku - 30 marca 1907 roku. Po raz kolejny gola na wagę zwycięstwa zdobywa Prast, w pokonanym polu zostawiając Vizcayę Bilbao (pierwszy zdobywca Pucharu Hiszpani, zatem także pierwszy, nieoficjalny mistrz - 1902 rok). 13 kwietnia (tym razem szczęśliwa data) 1908 roku Real zdobywa już czwarte w historii mistrzostwo Hiszpanii, pokonując 2:1 Sporting Vigo. Tego samego roku zostaje wybrany nowy prezydent: Adolfo Meléndez. Carlos Padrós zostaje dozgonnie honorowym prezydentem. Własny stadion Real dzierżawi 31 października 1912 roku od Laureano García Comiso za 1000 peset miesięcznie. Boisko odgrodzone wysokim płotem nazwano O'Donnell, a w sezonie już na nowym boisku, w barwach Realu zadebiutował młody napastnik, Santiago Bernabéu. O nim jeszcze sporo przeczytamy później. Następne cztery lata, to okres bardzo "chudy" dla futbolu w Madrycie. 30 października 1916 roku Real gra w finale mistrzostw Hiszpanii ulegając… Athlétic, tak temu samemu, z Bilbao. Przebieg meczu i wynik lepiej przemilczeć, Królewscy zostali pogromieni 4:0. Przed tą bolesną porażką Real zdołał wywalczyć tytuł najlepszej ekipy regionu madryckiego, co było pierwszym od trzech lat trofeum o miano to właśnie. Rok 1916 przyniósł jeszcze jedną innowację: roszady w zarządzie spowodowały, że na stanowisko honorowego prezydenta wdrapał się dotychczasowy prezydent, Adolfo Meléndez. 15 maja roku następnego Real zdobywa kolejne mistrzostwo Hiszpanii po wspaniałym dwumeczu finałowym przeciwko Arena de Guecho. W składzie ekipy z Madrytu sporo nowych twarzy: Teus, Erice, Eulogio, Aranguren, Ricardo Alvarez, Antonio de Miguel, El Científico, Sansineca, bracia Petit, Castell, Bernabéu, Sotero Aranguren. Trzy lata później nadchodzi historyczna chwila. Dokładnie 29 lipca 1920 roku z rąk króla Hiszpanii, Alfonso XIII Madrid Club de Futbol otrzymuje tytuł królewski "real". Od tegoż momentu rodzi się Real Madrid Club de Fútbol, z tą nazwą występujący po dziś, z nie na darmo używanym przydomkiem - "Królewscy". Blancos w tym samym roku, 13 grudnia rozpoczęli tournee po Portugalii, pierwszy poważny wojaż zagranicą. Mogli się przekonać o "sacatrás", wojnie pomiędzy Benfiką, a Porto. Po odwiedzinach u sąsiada, Królewscy wyruszyli na Półwysep Apeniński, do Włoch. Tam zagrali pięć spotkań w Turynie, Bolonii, Liornie i Genui. Zatem pierwszy kontakt internacjonalny stał się faktem!

    Tylko (a może aż) 11 lat Real grał na malutkim O'Donnell. 19 kwietnia 1923 Real po raz pierwszy rozgrywa mecz na swoim własnym stadionie Ciudad Linealis. W inauguracyjnym meczu Real pokonuje Irún 2:0 po golach José María Ubeda'y. W tym samym czasie Atletico Madryt wybudowało swój stadion Metropolitano, co czyni Madryt stolicą futbolu hiszpańskiego. Jeszcze bardziej pozycję Madrytu umocniło ukończenie prac nad nowym stadionem Realu, Chamartín. 17 maja 1924, na meczu otwarcia (Real - Newcastle) byli obecni m.in. José María Castell (to dzięki niemu stanął ten obiekt), a także Jego Królewski Mość D. Gonzalo, który dokonuje honorowego kopnięcia piłki ze środka boiska. Latem 1926 roku Real wybiera się na kolejny podbój Europy, tym razem obierając kierunek środkowy. Odwiedzając Danię, Niemcy i Francję Real uczy się nowych rzeczy o futbolu. Niektóre spostrzeżenia zmieniają nieco grę Królewskich udoskonalając ją. Po powrocie Real rozegrał parę towarzyskich "Gran Derby" przeciwko Barcelonie. Na krótki okres Real występuje w strojach bardzo modnych w Anglii: z czarnymi szortami i jedwabnym t-shirtem. Quesada wymyślił niedługo potem spalone, oraz rzuty karne. Barcelonie innowacje w regułach gry w futbol jednak nie przeszkadzają w wyeliminowaniu nas z półfinałów mistrzostw Hiszpanii. W lecie 1927 roku Real podąża za ocean, do Ameryki, by tam stoczyć kilkanaście pojedynków. Tournee zaaranżowane przez Bernabéu kończy się na 16 meczach, z których Real wygrał dziewięć, przegrał cztery i trzy zakończyły się remisem. Stosunek bramkowy to 44:22. Po raz pierwszy Real przemierzył drogę na inny kontynent, zresztą bardzo przydatny to był wojaż. 6 września 1928 roku zaprezentowani zostali nowi piłkarze, pozyskani z Uniónu Sporting: Cabo, Morera, López i Gaspar Rubio. Kolejny rok jest niezwykły, bo oto 10 lutego 1929 roku rusza liga hiszpańska (już nie w formie pucharowej). Na początek Real gromi 5:0 rywala ze stolicy Katalonii, jednak nie słynną FCB. (została pierwszym mistrzem Hiszpanii w historii), a skromną Europę. Merengues po tej wiktorii zostają pierwszym liderem w historii ligi. 1 września 1930 roku do Realu trafia legendarny Ricardo Zamora (ze znienawidzonej Barcelony), bodaj najlepszy golkiper w bogatej historii Realu Madryt. Cena 150 tysięcy peset całkowicie się zwraca, gdyż w Madrycie Zamora zyskuje miano jednego z najlepszych bramkarzy na świecie, oraz pomaga wydatnie Realowi w zdobyciu ligi hiszpańskiej w dniu 30 kwietnia 1931 roku. Real zostaje niekwestionowanym mistrzem mając na koncie… zero porażek! W składzie pojawiają się nazwiska już nieco bliższe obecnym fanom Realu: Ciriaco, Quincoces, Luis Regueiro, Hilario, Bestit, Olivares, a także Atena. To głownie dzięki Zamorze, Quincocesowi oraz Regueiro Real nie przegrał meczu, oraz stracił niewiele goli.

    Wkrótce miał nadejść okres glorii i chwały, drastycznie przerwany najpierw przez wojnę domową, a potem przez II wojnę światową. W 1933 roku, 6 maja Real zdobywa po 17 latach Puchar Hiszpanii (także mistrzostwo oraz króla strzelców, Olivaresa w swoich szeregach). W finale Królewscy pokonują Valencię 2:1 po golach Hilario i Lazcano. 28 kwietnia 1935 kończy się liga hiszpańska, która przynosi "białym" wicemistrzostwo (za Betisem). Napastnik Realu, Sanudo został trzecim najlepszym snajperem ligi z 17 golami na koncie. Co ciekawe, wszystkie te gole zdobył… w pięciu tylko meczach! Wyczyn to niemały. 18 czerwca 1936 ostatnią dla Realu, za to długo pamiętaną interwencją popisał się legendarny Zamora. Mówi się, że ta robinsonada dała po tym meczu przeciwko znienawidzonej Barcelonie Puchar Króla. Madrytczycy wygrywali 2:1, jednak od jakiegoś czasu grając w dziesięciu. Wtedy potężną "bombę" w światło bramki Realu strzela Escolá. Zamora, ku zdziwieniu wszystkim bez wyjątku, nie pozwolił lecieć futbolówce dalej. To sprawiło, że Zamora już nie był więcej piłkarzem, lecz legendą. Potem już nie było tak różowo. W kwietniu 1939 roku Pedro Parages zachęca do pomocy w odbudowie potęgi klubu. Po wojnie domowej w Hiszpanii zniszczone zostaje boisko, przekształcone w więzienie. Zginęło również wielu członków klubu, w tym działacze i piłkarze. To było jak ponowne założenie klubu, choć już niezupełnie od nowa. Parages udowodnił, że wszystko jest możliwe… Zagorzały kibic klubu ze stolicy, generał Franco ponoć wydatnie pomógł swojemu ukochanemu Realowi podniesienie się z wojny, którą sam zresztą sprokurował. Wtedy właśnie zaczęło się mówić o Królewskich, jako o klubie rządowym, partyjnym. Przez długie lata, nawet do teraz słyszy się co rusz głosy, że Realowi pomagają władze, a w federacji również klub ze stolicy traktowany jest pobłażliwie, co widać było wg oponentów po pracy sędziów na meczach z udziałem Merengues...

    W czasie II wojny światowej odchodzi kolejny, wspaniały piłkarz: Jacinto Quincoces, jeden z najlepszych obrońców Realu, i w tamtych czasach na świecie. 5 kwietnia 1941 roku kończy karierę, jako legenda. Dwa lata później (znów 13 okazuje się szczęśliwa), 13 czerwca 1943 następuje największy bodaj krok w odbudowie klubu. Po kilku latach marazmu, Real w pucharowym meczu przeciwko FC Barcelonie najpierw pokonuje ją 3:0 na Montjuic, by w rewanżu ponownie wygrać. Wynik zapadł w pamięci na bardzo, bardzo długo madridistas (kibicom Realu), i culés (fanom Barçy). 11:1!Blaugrana na kolanach. Jeszcze w tym samym roku, 15 września kolejna bardzo ważna data dla klubu. Na prezydenta zostaje wybrany były piłkarz Realu, Fernando Santiago Bernabéu de Yeste. Tym samym rozpoczyna się okres zapisany wspaniałą kartą w historii Królewskiego klubu. 22 czerwca 1944 nowy prezydent kupuje grunt, na którym ma stanąć nowy stadion. Jeszcze w październiku tego roku rozpoczynają się prace budowlane. Chamartín, ów teren późniejszego (również wcześniejszego, zburzonego podczas wojny domowej) stadionu został poświęcony. Bernabéu obiecuje wzniesienie największego koloseum w Hiszpanii. W roku zakończenia wojny, 5 czerwca 1945, Encinas rezygnuje z posady trenera Realu, jego miejsce zajmuje dotychczasowy selekcjoner reprezentacji Hiszpanii, do niedawna najlepszy obrońca globu, Jacinto Quincoces. 10 lat (9.06.46) po rozegraniu ostatniego, pamiętnego finału Pucharu Hiszpanii, Real Madryt ponownie staje w szranki w finale tych rozgrywek, a w późniejszym rozrachunku zdobywa to trofeum pokonując Valencię (w roli faworyta) 3:1. 


    Niedługo Quincoces cieszył się posadą trenera; spełnił swoje ambicje dostając się do zarządu Blancos. W jego miejsce klub zatrudnia Luisa "Mangasa" Molownego, najpierw trzeba jednak zerwać jego kontakty z armią, co wkrótce się udaje i "Mangas" zostaje trenerem Realu, zresztą nie bez sukcesów… Już w grudniu, w pierwszy dzień świąt, pod opieką Molownego, Real zagrał piękny mecz przeciwko słynnej drużynie z Argentyny, San Lorenzo de Almagro. Ekipa z Ameryki Południowej przybyła na tournee po Starym Kontynencie, przed meczem z Królewskimi objawiając zbyt dużą pewność siebie i zlekceważenie rywala z Madrytu. Podczas meczu na Metropolitano (boisku Atletico) Real zaaplikował rywalowi z San Lorenzo cztery gole zamykając usta fanom (i nie tylko) tego klubu już podczas meczu. W czerwcu 1947 roku do klubu sprowadzeni zostają: Narro, Munoz, Pahino, Gabriel Alonso i Macala. Real wygr class="r"ywa drugi raz z rzędu Puchar Hiszpanii, a także puchar Evy Duarte Peron. Gwoli wyjaśnienia wypada podać, iż ów trofeum jest nazwane imieniem żony byłego prezydenta Argentyny. 14 grudnia tego samego roku odbywa się pierwszy mecz na nowym stadionie, nazwanym podobnie jak stary obiekt Chamartín. Prasa międzynarodowa określa ten stadion, jako najlepszy w Europie. Pierwszym strzelcem gola na historycznym terenie jest Barinaga. W inauguracyjnym meczu przeciwko Os Belenenses, Real zwycięża 3:1. 44 dni później Brytyjczyk Keeping, były zawodnik Southampton i Fulham zostaje trenerem Realu Madryt. Nikt jeszcze nie spodziewa się wtedy, jak zrewolucjonizowana zostanie taktyka Królewskich. Keeping ustawia drużynę w słynny sposób zwany WM (wczesna wersja holenderskiego "futbolu totalnego"). 4 miesiące później, w maju 1948 członkowie zarządu klubu decydują się na powierzenie Bernabéu funkcji el presidente do końca jego żywota, oraz mianują go honorowym prezydentem po wszystkie czasy. "(…)Z powodu jego zasług i wielkiego zaangażowania w działaniu na rzecz Realu Madrid Club de Futbol" - brzmiało oświadczenie zarządu. 1 września 1950 roku rodzi się książeczka (zawiera informacje o klubie) Realu Madryt. Tekst prosty i ambitny, stworzony dla wielkiej grupy kibiców, którzy "podążają razem ubrani w barwy ukochanego Królewskiego klubu". Na okładce można przeczytać rękopis legendarnego Bernabéu: "Życzę Wam wszystkim wiele sukcesów. I mała rada od starego człowieka: traktujcie dobrze swoich przyjaciół, ale wrogów o wielokroć lepiej. Duży uścisk dla wszystkich madridistas". Po ponad 40 latach przekazywania historii o fenomenie Realu Madryt, stary biuletyn znalazł swój koniec po powstaniu magazynu Realu Madryt ("Hala Madrid"). To właśnie ta gazeta będzie teraz łączyła kibiców Blancos, a także fanów z klubem.

    Rok 1952. Można by zaryzykować stwierdzenie, że przełomowy dla madryckiego Realu. Wielu może to dziwić, bo przecież w tym roku akurat żaden puchar nie wpadł w ręce Królewskich. Jednak Bernabéu zaczyna budować potęgę klubu, która będzie trwać długo, a Real stanie się największą i najlepszą ekipą globu. 6 marca to bardzo ważna data, bo to 50-lecie klubu. Oczywiście nie obejdzie się bez wielkiej fiesty kibiców i działaczy. Pół wieku historii i futbolu na wysokim poziomie. Z okazji rocznicy klub organizuje kilka nowych rozgrywek. W tym międzynarodowy turniej. Nie wygrywa go jednak drużyna Realu Madryt, ale kolumbijskie Milionairos Bogota, od jakiegoś czasu główny reprezentant Ameryki Łacińskiej we wszelkich turniejach. Jeden piłkarz z tego klubu zachwyca madridistas swoją grą. To Alfredo di Stefano. 15 maja kończy się liga. Piłkarz Realu, niejaki Pahino zostaje królem strzelców, mając na koncie 20 goli i wyprzedzając o jedno trafienie piłkarza Barcelony, Ladislao Kubalę. To jednak popularna Barça zostaje mistrzem Hiszpanii 1952 (zresztą także i rok później). W czerwcu 1952 Real wyjeżdża do Ameryki Południowej. Po dwóch meczach w Kolumbii, Merengues jadą na podbój Wenezueli. Tam grają małe mistrzostwa świata. Mimo, że były to tylko nieoficjalne mistrzostwa, to jednak wymagania były wysokie, a turniej wygrała Ipina, która zasłużyła na ten tytuł. Natomiast 27 grudnia 1953 roku marzenia kibiców Realu spełniają się. Można powiedzieć, że kibice zostali zadowoleni podwójnie, bo do klubu sprowadzony został podpatrzony wcześniej Alfredo di Stefano. Nic jednak nie cieszy tak kibica Królewskich, jak "gra na nosie" Barcelonie. Di Stefano był już niemal jedną nogą w drużynie z Katalonii, gdy męską rozmowę odbył z nim Bernabéu. Piłkarz wsiadł do pierwszego, lepszego samolotu i wylądował w Madrycie. I już stamtąd nie odleciał. Od tego momentu jego kariera nabiera przyspieszenia, sam piłkarz zostaje ochrzczony "Don Alfredo", a przez media określony najlepszym piłkarzem globu. Pokochany przez kibiców, nie miał innego wyjścia, musiał stać się bardzo, bardzo "białym"… Już w pierwszym sezonie jego gry w Madrycie madridistas mogli zaśpiewać na stadionie Chamartín: "Campeónes, Campeónes!". Po 21 latach (18 kwietnia 1954) Królewscy znów unoszą mistrzowski puchar, po zwycięstwie nad Valencią. Do tego sukcesu walnie przyczynił się nowy nabytek, "Don Alfredo", który strzelając 29 goli zostaje królem strzelców Primera División. 4 stycznia 1955 roku to kolejna, ważna data w historii madryckiego giganta. Członkowie zarządu Realu Madryt decydują, że stadion Chamartín, od tego dnia będzie nosić nazwę prezydenta, który wprowadził klub w glorię i chwałę, oraz przerodził go w prawdziwą legendą piłkarską. Zatem niech obiekt przy Concha Espina 1 nazywa się stadionem imienia Fernando Santiago Bernabéu de Yeste. Od lipca tego samego roku w klubie zatrudnienie znajduje dwóch nowych ludzi: Antonio Calderon zajmie się zarządzaniem finansów, natomiast Raimundo Saporta zostaje mianowany wiceprezydentem klubu. Jego umiejętności pozwolą na dalszy rozwój klubu (powstanie sekcja koszykarska, z hala nazwaną imieniem Saporty). We wrześniu natomiast spełniają się marzenia prezydenta Bernabéu. Głównie dzięki niemu zrealizowany zostaje pomysł stworzenia rozgrywek na skalę europejską. Turniej nazwano Pucharem Mistrzów. 8 września 1955 roku Real zagrał pierwszy mecz na europejskiej scenie futbolu. Natomiast dzięki prezydentowi rozgrywki zyskują prestiż i trwają do dziś jako najważniejsza impreza piłkarska w Europie (teraz pod nazwą "Liga Mistrzów"). Już pierwszą edycję tych rozgrywek wygrywa nie kto inny, jak Real Madryt właśnie. 13 czerwca 1956 roku (widzów 38239, sędzią był Anglik Arthur E. Ellis) pokonuje w finale francuskie Stade Reims w paryskim Parc des Princes (w składzie m.in. Francuz polskiego pochodzenia Kopa-Kopaszewski; o nim jeszcze trochę przeczytamy, strzelec największej ilości goli na mistrzostwach świata - 13, Fontaine. A także mniej znani Piantoni i Vincent). Mecz, po bardzo ekscytującym przebiegu, kończy się ostatecznie wynikiem 4:3 dla Królewskich. Skład: Alonso - Atienza, Marquitos, Lesmes - Munoz (c), Zarraga - Joseito, Marsal, di Stéfano, Rial, Gento zapewnia historyczne zwycięstwo. Bramki strzelali: 0:1 Leblond 6, 0:2 Templin 10, 1:2 di Stéfano 14, 2:2 Rial 30, 2:3 Hidalgo 62, 3:3 Marquitos 67, 4:3 Rial 79

    11 kwietnia 1957 roku stadion Santiago Bernabéu notuje największą liczbę osób obecną na meczu. Wielu uważa, że tamto spotkanie było jednym z najważniejszych w historii klubu. Z pomocą 120000 ludzi, Real obalił mit wielkiego Manchesteru United w wielkiej bitwie. Ta noc dla wielu pozostała niezapomniana. To była jednak dopiero połowa drogi… Rewanżowy mecz półfinałowy o Puchar Mistrzów odbył się dwa tygodnie później, na Old Trafford. Byrne, kapitan "Czerwonych Diabłów" powiedział: "Dziś Old Trafford stanie się piekłem. Nic nie powstrzyma nas przed wyeliminowaniem Realu". Szanowny kapitan musiał jednak zmienić zdanie po paru godzinach. Kopa, już w składzie Merengues, a także Hector Rial uciszyli trybuny "Teatru Marzeń". Królewscy dostali się do finału tych rozgrywek. Określeni przez prasę jako "taran" potwierdzili ogromną klasę w decydującej rozgrywce. Nic dziwnego, skoro mecz odbywa się na s class="l"tadionie w Madrycie (sędziował Holender Leopold S. Horn, widzów 120000). Real pewnie zdobywa drugi tytuł z rzędu pokonując Fiorentinę 2:0 (gole: 1:0 di Stéfano 70-karny, 2:0 Gento 76. Skład: Alonso - M. Torres, Marquitos, Lesmes - Munoz (c), Zárraga - Kopa, Mateos, di Stéfano, Rial, Gento). Kiedy kapitan drużyny, charyzmatyczny Miguel Munoz wznosił na środku boiska, udekorowanym na biało Puchar Mistrzów, prezydent Santiago Bernabéu uronił łzy. Jego Real stał się "wielkim, kontynentalnym mocarstwem". Wielki, europejski sukces przysłonił nieco zdobycie mistrzostwa Hiszpanii. Królem strzelców po raz drugi w karierze na Półwyspie Iberyjskim został Alfredo di Stéfano (31 goli). Rok później, 28 maja 1958 roku kolejny Puchar Mistrzów trafia do Królewskich. Tym razem w zaciętym finale w Brukseli na stadionie Heysel (sędzią meczu był Belg Albert Alsteen. Widzów 67000) Real zwycięża po dogrywce AC Milan 3:2 (Gole: 0:1 Schiaffino 69, 1:1 di Stéfano 74, 1:2 Grillo 78, 2:2 Rial 79, 3:2 Gento 107. Skład: Alonso (c) - Atienza, Santamaría, Lesmes - Santistéban, Zárraga - Kopa, Joseito, di Stéfano, Rial, Gento). Wspaniała gra Królewskich zapewnia trzeci w historii i trzeci z rzędu Puchar Mistrzów. Zresztą, to był kolejny dublet, bo znów Real zdobył mistrzostwo Hiszpanii, a jednym z trzech najlepszych snajperów Hiszpanii został "Don Alfredo". W sierpniu, po bardzo ciężkich rozmowach w sprawie transferu Węgra Ferenca Puskasa, w końcu przechodzi on do klubu z Madrytu. Ma on zastąpić, co prawda nie na obronie, kapitana drużyny i długoletniego przywódcę, Miguela Munoza, który zakończył karierę. Poświęca się karierze trenerskiej i zostaje mianowany wkrótce pierwszym szkoleniowcem w jego ukochanym klubie. Tutaj mała dygresja: Munoz wciąż pozostaje rekordzistą w historii Realu, bo aż 14 lat prowadził klub z Madrytu (1960-1974). Real faktycznie idzie jak burza. Zdobywa kolejny Puchar Mistrzów (3.06.59) pod rząd, już po raz czwarty. Na stadionie Neckarstadion w Stuttgarcie (78000 widzów, rozjemcą spotkania był Niemiec Albert Dusch) ponownie w pokonanym polu zostaje Stade Reims, wygrywając w stosunku 2:0. Gole strzelali Mateos (2') i niezawodny "Don Alfredo" (47'), a karnego w 13 minucie nie strzelił Mateos (obronił Colonna). Zwycięski skład różnił się już nieco od poprzednich, zwycięskich ustawień: Domínguez - Marquitos, Santamaria, Zárraga (c) - Santistéban, Ruiz - Kopa, Mateos, di Stéfano, Rial, Gento. Również czwarty raz pod rząd di Stéfano zostaje królem strzelców z 23 bramkami na koncie. Mistrzostwo przypada jednak FC Barcelonie. Wspaniała seria w Europie trwa! Również 15 maja 1960 roku Eintracht Frankfurt nie jest w stanie powstrzymać potężnego Realu. To już piąty raz w historii klubu. Rolę byłego kapitana, obecnie trenera Munoza (jego pierwsze trofeum z Realem Madryt), wypełnił Francisco Gento, który do tej pory pozostaje jedynym piłkarzem na świecie, który zdobył pięć Pucharów Europy. Na Hampden Park (127621 widzów, sędzia: John Alexander Mowat ze Szkocji) w Glasgow Real gromi niemiecką drużynę 7:3 po czterech golach Puskasa (45', 56'-k, 60' [głową], 70') i hat-tricku di Stéfano (27', 29', 74'). Skład z meczu: Domínguez - Marquitos, Santamaría, Pachin - Vidal, Zárraga (k) -Canario, del Sol, di Stéfano, Puskás, Gento. Pod koniec roku 1960 Real zdobywa też Puchar Interkontynentalny i staje się nieoficjalnym mistrzem świata klubowego futbolu. Krótko trwa radość ze zdobycia tytułu. Smutek przepełnia serca madridistas, kiedy w listopadzie 1960, w bardzo kontrowersyjny sposób Barcelona eliminuje Real w rundzie kwalifikacyjnej (2:2 w Madrycie: Mateos 2', Gento 32' - Suárez 27' i 87'-k. 1:2 w Barcelonie: Vidal 34'-sam., Evaristo 82' - Canario 85'). Niezapomniany, angielski sędzia, Leafe anulował cztery gole dla Królewskich oraz nie podyktował oczywistego rzutu karnego na niekorzyść Realu. Marna to pociecha, jeśli dodamy, że Barcelona przegrała finał z Benfiką 3:2. Wyeliminowanie Blancos z europejskich pucharów było pierwszym przerwaniem pięcioletniej serii. Na pocieszenie, mamy króla strzelców La Liga - Puskása (już jako Hiszpan, stąd nad "a" w jego nazwisku pojawia się akcent), który strzelił 26 goli. 12 marca '61 kibice jednak znów mają powody do zadowolenia. Na Santiago Bernabéu w Madrycie Real zdobywa siódme mistrzostwo Hiszpanii. Już wtedy "biali" pobijali wszelkie rekordy. W 30 meczach ligowych zwyciężyli 24 zapewniając sobie tytuł na pięć tygodni (!) przed końcem rozgrywek. Ponownie królem strzelców zostaje "Pancho" Puskas (27 goli).

    2 maja 1963 znów ogromne rozczarowanie. W amsterdamskim finale na Stadionie Olimpijskim (61257 widzów, sędziował Leonard L. Horn z Holandii) przegraliśmy z Benfiką Lizbona 5:3 (do przerwy 2:3). Wielki mecz Eusébio pozbawia nas szóstego Pucharu Europy w historii. Trzeba powiedzieć, że był to jeden z najbardziej przygnębiających dni w długiej historii klubu. Nie tylko ze względu na wynik, ale również ze względu na wyjątkowego pecha, jaki towarzyszył Merengues podczas meczu. Gole: 0:1 Puskás 18, 0:2 Puskás 23, 1:2 Aguas 25, 2:2 Cavem 33, 2:3 Puskás 39, 3:3 Coluna 50, 4:3 Eusébio 64-k, 5:3 Eusébio 69, natomiast Królewscy wystąpili w składzie: Araquistain - Casado, Santamaría, Miera - Felo, Pachin - Tejada, del Sol, di Stéfano, Puskás, Gento (c). Koroną króla strzelców podzielili się napastnicy Realu: di Stéfano, Puskás i Tejada, którzy strzelili po 7 goli. 11 dni po bolesnym finale europejskim, do galerii trafia Puchar Króla, zdobyty po 15 latach przerwy. W ten sposób Real zdobywa dublet (Real zdobył też mistrzostwo), w finale pokonując Sevillę 2:1. 18 maja 1963 następuje inauguracja kompleksu sportowego Ciudad Deportiva. Od tego momentu obiekt ten będzie gościł piłkarzy Realu na treningach, a także posłuży jako stadion dla młodszych szkółek piłkarskich Realu Madryt. W sierpniu 1963 madridistas przeżywają ciężkie chwile. W Wenezueli, antyrządowa organizacja F.A.L.N. decyduje się porwać di Stano, by zwrócić uwagę świata. Codziennie, w każdym zakątku globu przedstawiano coraz to nowsze wieści o porwanym, aż do daty jego uwolnienia. Sporo strachu, na szczęście wszystko dobrze się kończy. W latach 1964-1965 panuje bezsprzeczna dominacja Królewskich na krajowym podwórku. Królem strzelców ponownie zostaje "Pancho" - 20 goli. 18 kwietnia 1965 roku ponownie Real zdobywa tytuł mistrzowski, piąty już z rzędu. W składzie parę nowych twarzy: Grosso, Pirri, Sanchís, De Felipe, Morollón. Zaczyna się era "hipisów"… 11 maja 1966 roku Real po sześciu latach przerwy odbiera ponownie Puchar Mistrzów. "Hipisi", tak nazywany był Real w tych latach, znów na topie. Znakomita mieszanka rutyny i młodości pokonuje Partizan Belgrad 2:1 na stadionie Heysel w Brukseli (szczęśliwa arena dla Królewskich, trzeba przyznać). 46745 gardeł na stadionie, arbitrem meczu był Niemiec Rudolf Kreitlein. Gole: 0:1 Vasović 55, 1:1 Amancio 70, 2:1 Serena 76. Skład Realu: Araquistain - Pachin, de Felipe, Zoco, Sanchís - Pirri, Velazquez - Serena, Amancio, Grosso, Gento (c). Puchar wzniósł do góry Sanchis senior. Jego syn zrobi to samo kilka razy w przyszłości, ale o tym nieco później. Na ten czas, w Europie mówi się tylko o Realu Madryt… i popularnej grupie The Beatles. 7 czerwca 1967 to dzień wyjątkowy. Alfredo di Stano zostaje decyzją kibiców i działaczy Realu Madryt CF włączony do galerii sław Merengues na wiecz class="l" alt="" />ność. Przez ten i jeszcze dwa następne lata Real zdobywa mistrzostwo kraju, w 1970 roku również Puchar Króla. Dwa razy pod rząd królem strzelców zostaje Amaro Amancio. 19 maja 1971 Real rozgrywa pierwszy i ostatni finał Pucharu Zdobywców Pucharów (rozgrywki zlikwidowano w 2000 roku). Niestety, wracamy do Madrytu bez tego trofeum. Chelsea Londyn wygrywa z Królewskimi na Karaiskaki w Atenach (19917 widzów. Arbiter: Anton Buchelli ze Szwajcarii) 2:1. Gole strzelali: 1:0 Dempsey 31, 2:0 Osgood 39, 2:1 Fleitas 75. Skład Realu, któremu niewiele brakowało do zdobycia PZP: Borja - José Luis, Benito, Zoco, Zunzunegui - Pirri (c), Velazquez (75' Gento), Fleitas - Amancio, Grosso, Bueno (60' Grande). Zarazem jest to ostatni mecz w karierze Paco Gento, który kończy karierę po osiemnastu latach świetnych występów w białych barwach. On również trafia do galerii sław, jako jedyny piłkarz na świecie, który wygrał pięć Pucharów Mistrzów ze swoim klubem pod rząd. Ewenementem jest również długość pobytu w jednym klubie legendarnego skrzydłowego Gento. To po obejrzeniu w akcji Gento i Garrinchy ludzie zaczęli mawiać, że piłkarze z krzywymi nogami są wybitni. Nie można odmówić ogromnego talentu obu. 14 grudnia 1972 roku wszyscy Królewscy na świecie świętują 25-lecie stadionu Santiago Bernabéu. Wcześniej zdobywając również krajowy czempionat. Podczas ceremonii przy Concha Espina 1, uhonorowany zostaje niepowtarzalny, genialny, prawdziwy madridista, "Galerna del Cantábrico" Gento. Najlepsi piłkarze świata przyjechali, by oddać hołd jednemu z najlepszych skrzydłowych w historii futbolu. Rozegrany został oficjalny mecz pożegnalny. Dwa lata później, 24 czerwca Królewscy zdobywają Puchar Hiszpanii, zwany też Copa del Rey. Zwycięstwo smakuje tym lepiej, bo w finale pokonaliśmy odwiecznego rywala, FC Barcelonę w stosunku 4:0! Jednak to klub z Katalonii był uważany za faworyta tamtego spotkania. Pamiętajmy, że do sukcesu Królewskich poprowadził Luis Molowny, który zastąpił Miguela Munoza, legendę Realu Madryt, która spędziła w tym klubie 25 lat! Jednak niezadowolenie działaczy zakończyło kontakty z byłym obrońcą i trenerem Blancos. 3 września 1975 kolejny, zasłużony piłkarz opuszcza Merengues: Amaro Amancio. W meczu pożegnalnym Real pokonał urugwajski Penarol Montevideo 2:0. Odchodzi zatem piłkarz "potrójnego G": "grande, genio y gallego" - jak go nazywali Hiszpanie, czyli: "wielki, genialny i z Galicji". Ten sezon także kończy się dubletem: Pucharem Króla i mistrzostwem Hiszpanii. W 1976 roku Real zdobywa kolejny tytuł mistrzowski, już 17. w historii. W marcu 1977 mija 75. rocznica powstania klubu z Santiago Bernabéu. Wielka celebracja ma przypomnieć "madridistas", o już długiej historii madryckiego giganta, która trwać będzie jeszcze dłuższy czas. I to jak zwykle z towarzyszącym pasmem sukcesów.

    Pod koniec kwietnia roku 1978 do Realu przychodzi Niemiec Ulrich Stielike. Po paru dniach dołączy doń Juanito. Dwaj różni piłkarze, dwie różne koncepcje futbolu, dwaj wielcy idole dla fanów Blancos. Niedługo potem zdobywamy kolejny tytuł mistrzowski, mimo silnego naporu Valencii z Kempesem w składzie. Radość przyćmiło jednak przygnębiające wydarzenie. 2 czerwca tego roku na zawsze zapadnie w pamięć Królewskim kibicom. Niestety nie z powodu wielkiego sukcesu, lecz śmierci człowieka, który stworzył ten Wielki Real Madryt. Umiera po długiej chorobie legenda, Santiago Bernabéu, człowiek sukcesu. To z nim w roli prezydenta Real święcił największe zwycięstwa. Fernando Santiago Bernabéu de Yeste wsławił się także kilkoma udanymi transferami, oraz inwestycjami ("Don Alfredo", Puskas, stadion nazwany imieniem Bernabéu). Najwyższą pozycję w klubie piastował przez 35 lat! Na dobre związał się z nim znacznie wcześniej, jeszcze na początku XX wieku. Bernabéu odszedł z tym, z czym przyszedł, czyli z niczym. Zostawił swojemu ukochanemu Realowi miliony kibiców, i życie zaszczepione przez niego w madryckim klubie. Był nam tak bliski, że po jego odejściu wydawało się, że utraciliśmy kawałek historii. Pozostawiony w żałobie klub długo nie mógł się pozbierać, toteż długo czekano na nowego prezydenta. We wrześniu 31. Luis de Carlos zostaje w końcu mianowany na tę funkcję i można powiedzieć, że zaczyna się dziwny okres.
    31 sierpnia 1979 roku zostaje rozegrany pierwszy w historii klubu Puchar Santiago Bernabéu. To turniej ku czci legendarnego prezydenta. Od teraz rokrocznie odbywać się będzie tenże turniej, a udział wezmą w nim cztery utytułowane drużyny. W pierwszej edycji grali: gospodarz - Real Madryt, Ajax Amsterdam, Bayern Monachium oraz AC Milan. I w tym roku Real zdobywa mistrzostwo, choć nie wszystko jest już tak, jak dawniej... W 1980 roku Real zdobywa dublet. 4 czerwca Real wygrywa ze swoim filialnym klubem, Castillą Madryt w niepowtarzalnym i niezwykłym finale o Puchar Króla (Copa del Rey). Prasa określiła ten mecz jako pojedynek "rodziców i dzieci". Wygrywają starsi, pokonując Castillę 6:1. Wynik uznano jednak za mało ważny. Kibice wymyślili od tej chwili nowy okrzyk: "Castilla, Real Madrid!". Zwycięstwo w Pucharze Hiszpanii to jednak "małe piwo" w porównaniu z Pucharem Mistrzów. Tego trofeum nie udaje się zdobyć po 16 latach (od 1966 roku). 27 maja 1981 roku Real przegrywa w finale z angielskim FC Liverpool 1:0. Mecz został rozegrany ponownie w Paryżu na Parc des Princes, przy dopingu 48360 kibiców. Sędziował wtedy Węgier Károly Palotai. Trzeba przyznać, że Królewscy przegrali pechowo, bo dopiero w 82. minucie gola strzelił Kennedy, który zresztą złapał też żółtą kartkę (podobnie jak u nas Stielike). To nie zmienia faktu, że podopieczni Vujadina Boskova wyjechali z Francji z pustymi rękoma… Oto skład Realu: Agustin - Cortes (87' - Pineda), Sabido, Garcia Navajas, Camacho - Angel, Del Bosque, Stielike - Juanito, Santillana, Cunningham.
    Niewielkim sukcesem klubu okazało się umieszczenie na stadionie wynikowych tablic video. W 1982, 11 lutego zamieszczamy je, jako pierwszy klub na świecie na swoim stadionie. Wszystko to zostało zrobione dla potrzeb Mistrzostw Świata, które zostały rozegrane w tym samym roku właśnie w Hiszpanii. Dla ciekawości należy dodać, że Polacy zajęli na nich trzecie miejsce. Poza tym Real kończy sezon z Pucharem Króla. Rok po MŚ, 4 czerwca, trener Alfredo di Stéfano zaczyna kupować z wspomnianej wcześniej Castilli piłkarzy. Tak też do słynnego kuzyna malutkiego klubu z Madrytu trafiają Martín Vázquez i Sanchís Hontiyuelo (syn Sanchísa Martíneza, kapitana Realu w finale PM '66), późniejsze, wielkie legendy Merengues. Można powiedzieć, że od tego roku zaczyna się okres nieco bliższy kibicom Królewskich. Tym prawdziwym oczywiście, "madridistas".


    Otóż do pierwszej drużyny (14.02.1984) trafia młodziutki król strzelców Segunda Division, Emilio Butragueno. Do Madrytu przyjechał też w glorii najmłodszego Piłkarza Roku w drugiej lidze w historii. Na początek jedzie z drużyną do Cadiz. Już po jego debiucie możemy wiedzieć, czego się po nim spodziewać: Butragueno zdobywa dwa gole w drugiej połowie i Królewscy zwyciężają. Nowa legenda Realu Madryt właśnie się narodziła! Natomiast Emilio zostaje ochrzczony przez prasę, jako "Sęp" - "El Buitre". To jednak nie koniec sukcesów transferowych drużyny z Kastylii. Jeszcze latem w tym samym roku następuje mała rewolucja. 17 lipca kolejny, były gracz Królewskich zostaje trenerem Realu. Amaro Amancio zastępuje legendarnego "Don Alfredo". Już na początek Amancio wprowadza do drużyny Michela, z Realu Madryt B. Zatem generacja "Sępa" spotyka się ponownie już w dorosłej piłce, w ich macierzystym Realu Madryt. To, co zaczął Amancio w drugiej lidze będzie kontynuowane w pierwszej i na europejskich arenach. To oznacza tylko tyle, że zaczyna się właśnie nowy i pełen sukcesów okres w historii madryckiego giganta. Zmiana następuje także na fotelu prezydenta. 24 maja 1985 zostaje wybrany Ramón Mendoga. Od tego momentu Real będzie panował w Hiszpanii pod względem sportowym, a w sferze ekonomicznej zajdą drastyczne zmiany, o czym jeszcze będzie mowa później… Sześć dni po tym Real kończy sezon. Sezon pełen heroicznych akcji, gry-sztuki, jak ją nazywają dziennikarze. Po pięciu latach bez zwycięstwa w lidze, Real zdobył 22 maja "Puchar Pocieszenia", czyli Puchar UEFA, po raz pierwszy w swojej długiej historii. Ekipa Luisa Molowny'ego Arbelo tworzyła wspaniałe połączenie młodzieży ("Generacja Sępa") i doświadczenia (nabyci Hugo Sánchez, Gordillo i Maceda wspaniale zgrali się z weteranami Gallego, Juanito, Valdano, i Santillaną). Nie dziwne, że Królewscy wywalczyli trofeum. Drugi mecz odbył się na Santiago Bernabéu w Madrycie, przy pomocy 98300 widzów! Arbitrem spotkania był Alexis Ponnet z Belgii. Spotkanie zostało jednak przegrane 0:1 po golu Majera z 86 minuty, ale w pierwszym meczu to Królewscy wygrali i to aż 3:0 z Videotonem SC Székesfehérvár. Gole strzelali: 0:1 Michel 31', 0:2 Santillana 77', 0:3 Valdano 89'. Składy w obu meczach: 1. Miguel Angel - Chendo, Sanchís, Stielike, Camacho (c) - San José, Gallego, Michel - Butragueno (80' - Juanito), Santillana (86' - Salguero), Valdano. 2. Miguel Angel - Chendo, Stielike, Camacho (c), Sanchís - San José, Butragueno, Michel - Santillana, Gallego, Valdano (57' - Juanito). Pierwszy mecz odbył się w Székesfehérvár na stadionie Sóstó (38000 widzów). Sędziował Francuz Michel Vautrot. Madrytczycy zdają się mieć jedną z najlepszych ekip w swojej historii.

    Kolejny sukces przychodzi już w następnym sezonie. Po pięciu latach (30 maja '86) Real zdobywa upragniony tytuł mistrzowski. Jednak zanim się udało, Blancos musieli przebyć najdłuższą drogę w historii, bo ligę wraz z play-offami. W ciągu sezonu było kilka zmian na pozycji lidera, co wniosło nieco ożywienia w rozgrywki. Wynik jednak wyszedł właściwy: Real Madryt mistrzem Hiszpanii po raz 21! Dosłownie kilka punktów więcej od rywali... W następnym roku liga wróciła do zwyczajowej formy i do zwyczajowego mistrza: Realu Madryt oczywiście! Zarówno w '86, jak i '87 królem strzelców ligi zostawał Meksykanin, specjalista od fikołków, Hugo Sánchez (22 i 34 gole). Jednak nie zapędzajmy się aż nadto. Jeszcze w 1986 roku zdobywa drugi raz z rzędu i jak do tej pory ostatni Puchar UEFA. Pierwszy mecz finałowy w Madrycie (30 kwietnia - 85000 widzów, sędzia George Courtney z Anglii) kończy się pogromem 5:1 nad drużyną 1.FC Köln. Real zagrał w zestawieniu: Agustín - Solana, Camacho (c), Salguero, Michel - Gordillo, Juanito, Butragueno - Hugo Sánchez, Martín Vazguez (83' - Santillana), Valdano. Gole strzelali: 0:1 Klaus Allofs 29'. 1:1 Sánchez 38', 2:1 Gordillo 42', 3:1 Valdano 52', 4:1 Valdano 85', 5:1 Santillana 89'. W drugim meczu powiało grozą... 6 maja na berlińskim Olympiastadion, przy 15000 widowni (Szkocki arbiter Robert Valentine) Köln wygrało 2:0. Jednak pozostało to bez konsekwencji dla madryckiego dream-teamu i w efekcie piłkarze: Agustín - Solana, Camacho (c), Maceda, Chendo, Michel - Gordillo, Gallego, Butragueno (88 Juanito) - Hugo Sánchez (20 Santillana), Valdano oraz trener Molowny zdobywają upragniony Puchar UEFA.
    W kwietniu '88 europejska wiktoria wymyka się Królewskim z rąk. Po pokonaniu takich drużyn jak SSC Napoli (2:0 w Madrycie; 1:1 w Neapolu), FC Porto (2:1 w Walencji - kara, 2:1 w Porto), oraz Bayern Monachium (2:3 w Monachium, 2:0 w Madrycie), Real pechowo odpada z Pucharu Europy w półfinale. Po dwóch remisach z PSV Eindhoven (1:1 w Madrycie; gole Sánchez 5' karny - Linskens 19'; 0:0 w Eindhoven) to jednak PSV przechodzi do finału, a tam podopieczni Guusa Hiddinka pokonują w karnych Benfikę z Lizbony. Niestety, jeszcze nie tym razem... I jak się później okaże, przyjdzie nam jeszcze dłużej poczekać na upragniony, długo wyczekiwany Puchar Mistrzów. Możemy się pocieszać zdobytym mistrzostwem Hiszpanii dwa razy z rzędu. W sezonie 1987/1988 ponownie królem strzelców został niezawodny Hugo. Natomiast pod koniec maja 1990 dobiegł końca sezon 89/90. Uznano go za kolejny, wspaniały w historii Królewskiego klubu. Real niepodzielnie panował już przez pięć sezonów na krajowym podwórku. To był piąty tytuł pod rząd. Przy okazji ustanowiony został trudny do pobicia rekord: 107 goli strzelonych w 38 meczach! 38 goli strzelił w lidze Hugo Sánchez. Zatem wyrównał rekord Zarry (Athletic Bilbao) z roku 1951. Jeszcze nikt nie przekroczył tej "magicznej granicy" 38 bramek...
    14 kwietnia 1991 roku Ramón Mendoza wygrywa wybory i zostaje wybrany prezydentem na drugą kadencję. W decydującej fazie pokonał Alfonso Ussíę. To wydarzenie zostało jednak jakby przyćmione. Kibice wprost skakali z radości, gdy Real pokonał Valencię CF 4:0. Mimo, że w tym roku nie zdobyto mistrzostwa, to na pocieszenie została korona króla strzelców dla wielkiego "El Buitre", który strzelił połowę mniej goli od Hugo Sáncheza z poprzedniego sezonu. Słowem: 19.
    6 marca 1992 nietrudno zgadnąć jakie święto obchodzi klub. To już 90 lat, kiedy zarejestrowano nazwę Real Madrid Club de Futbol. To tyle lat istnieje już klub. Data 6 marca 1902 roku już wydaje się naprawdę daleka. 90 lat historii, 32850 dni chwały, gdzie sukcesy górowały nad przegranymi I dołującymi momentami dla klubu. I wciąż udaje się stać na piedestale!
    Miesiąc później, 2 kwietnia kolejna tragedia, która zapada w pamięć na zawsze kibicom Królewskich. Po niepowetowanej stracie prezydenta Santiago Bernabéu, Madryt lamentuje tym razem po śmierci wielkiego Juana Gómeza - Juanito. Futbol stracił wielkiego zawodnika, a Madryt jedną ze swoich legend. Juanito zginął w wypadku samochodowym, gdy wracał z Méridy, po obejrzeniu meczu Real Madryt - Torino na stadionie Bernabéu. Miał 38 lat.

    26 czerwca 1993 zdobywamy swój 17. w historii, a zarazem ostatni Puchar Króla (Hiszpanii)! W finale gole Emilio Butragueno i Mikela Lasy dały upragnione "Copa del Rey". Jeszcze w tym samym roku, 16 grudnia Real rozgrywa mecz o Superpuchar Hiszpanii. Na Nou Camp w Barcelonie Królewscy remisują z tamtejszą "blaugraną" 1:1. Ten wynik daje Merengues kolejny tytuł, ponieważ w pierwszym meczu 2. grudnia "biali" pokonali FC Barcelonę 3:1. Następne wydarzenia tylko potwierdzały, jak potężnym klubem I drużyną jest Real Madryt. Wszystko nabiera tempa. 7. maja następuje inauguracja nowego sektora z krzesełkami na Santiago Bernabéu. Już na początek, kibice mogą obserwować z zupełnie nowych trybun klasyk, "Gran Derby", pojedynek Real - Barça. Na stadionie zasiadło wówczas 110 tys. widzów! 20 dni później kibice po raz kolejny mają okazję zasiąść na trybunach Santiago Bernabéu w licznej grupie. Real rozgrywa bowiem mecz z argentyńskim Boca Juniors. Stawką meczu był I Puchar Iberyjski. Pierwszy mecz Królewscy wygrali 3:1. Drugi rozegrany w Buenos Aires przegrali po zaciętym meczu 2:1. 1 lipca tego samego roku następuje zmiana na ławce trenerskiej. Zespół przejmuje były piłkarz, strzelec wielu ważnych goli dla Realu, Argentyńczyk Jorge Valdano. Trener celuje we wszelkie mistrzostwa, szczególnie liczy na odzyskanie korony najlepszej drużyny ligi. Ostatnio bowiem zarówna korona ligowa, jak I ta z herbu Realu, wyglądały niezbyt dobrze. Pierwsza trafiała do sali trofeów FC Barcelony, już od trzech lat. Druga musiała zadowalać się mało znaczącymi trofeami. Jak na ironię losu, w ostatnim sezonie Real był o krok od tytułu "Campeón", jednak w ostatniej kolejce pechowo przegrali z Tenerife, które notabene prowadził… Jorge Valdano! Wraz z przyjazdem nowego szkoleniowca, następuje mała reorganizacja w klubie. Trafiają doń tacy piłkarze, jak: Fernando Redondo (również z Tenerife), Michael Laudrup (z FC Barcelona, odwiecznego rywala), Amavisca, Quique Flores i Canizares. Nie na marne zresztą. W ósmym dniu nowego roku 1995 Real rozegrał Mecz Stulecia wg wielu. I nie bez kozery. Po ekscytującym meczu Real Madryt, wciąż prowadzony przez Valdano, zmiażdżył największego wroga z Katalonii, FC Barcelonę aż 5:0!!! Prowadzona przez Holendra Johana Cruyffa nie miała najmniejszych szans w starciu z Ivánem Zamorano i spółką. Sam Chilijczyk strzelił hat-tricka! Real pędził niczym rozpędzony pociąg, taranując po drodze kolejnych rywali... 19 lutego '95 Ramón Mendoza zostaje wybrany po raz kolejny prezydentem Realu Madryt C.F. Po ekscytującej walce o najwyższą pozycję klubie, w końcowym efekcie wygrał 698 głosami z drugim w klasyfikacji Florentino Pérezem. Trzecie miejsce przypadło Santiago Gómezowi Pintado. Mendoza wykorzystuje swoją kadencję już 28 marca. Wtedy spotkali się Manuel Dalmaciu, prezydent Benfiki Lizbona, Roberto Bettega, reprezentant Juventusu Turyn, Adriano Galliani, reprezentant AC Milanu i nasz prezydent. Na tym zebraniu w Madrycie tworzą nowe stowarzyszenie nazwane Związkiem Europejskich Klubów Mistrzowskich. To początek późniejszej G-14. Rok 1995 był, trzeba przyznać, pełen ciekawych zdarzeń. Nie obeszło się bez sukcesów. W końcu mistrzostwo Hiszpanii trafia do właściwego klubu, Realu Madryt oczywiście. Trzeba było pięciu lat, by zdobyć po raz 26. La Liga. Santiago Bernabéu przeżywa ogromną fiestę. Prezydent Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej (FEF), Angel María Villar, wręcza mistrzowską paterę kapitanowi Królewskich, Sanchísowi jr. 9 miesięcy po wyborze na prezydenta, Ramón Mendoza składa rezygnację. Na jaw wychodzą potężne długi Realu Madryt. Nowym "El presidente" zostaje Lorenzo Sanz. Miało to miejsce 20. listopada '95. Nowy szef nie zwleka ze zmianami. Głównie kadrowymi, bo w sprawach ekonomicznych nadal, niewiele się zmieniało. Tak też 1 lipca 1996 nowym trenerem zostaje Włoch Fabio Capello. Wraz z nim do Realu przybywają Seedorf, Suker, Mijatović oraz Roberto Carlos. 2 stycznia 1997 umarł Raimundo Saporta. To jedna z głównych postaci madryckiego sportu w ostatnim półwieczu. Był honorowym prezydentem Realu Madryt i wiceprezydentem FIBA, federacji koszykarskiej.

     

     

     

     


    Formularz logowania

    Wyszukiwanie

    Zapisz się na Newsletter by otrzymywać najnowsze informacje wprost na maila!!!!!!!!!

    Email :
    Imię :
    Nazwisko :
    Zgadzam się z polityką prywatności
     

    Kalendarz
    «  Kwiecień 2026  »
    PnWtŚrCzwPtSobNie
      12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    27282930

    Archiwum wpisów

    Przyjaciele witryny
  • Załóż darmową stronę
  • Internetowy pulpit
  • Darmowe gry online
  • Szkolenia wideo
  • Wszystkie znaczniki HTML
  • Zestawy przeglądarek
  •  

    Copyright MyCorp © 2026
  • Kto Wygra ligę Mistrzów (0)
    [Liga Mistrzów]
  • Czy polskie Kluby awansują do fazy grupowej Ligi Europy (0)
    [Polskie kluby w pucharach]